Run With Hearts on Fire

27Feb



Vocal: Michael  Botula
Authors: M. Brusati, M. Labellarte, M. Versaci, R. Israel
Musical Arrangements: M. Varini
Recording & Mix: J. Ricotti

 

WORLDLY RICHES, FAME, AND SUCCESS
WEREN’T ENOUGH TO LIVE FOR
HE WAS EMPTY
IN THE GOSPEL HE TRIED TO FIND THE ONE
WHO GIVES MEANING TO LIFE, 
THE TRUE SENSE OF LIFE

  

AND THEN ONE DAY HIS MOTHER SPOKE
HE UNDERSTOOD THAT TO BE PERFECT,
PERFECT LIKE JESUS
‘TAKE UP THE CROSS OF MERCY, ARMS OPEN WIDE,
AND FOLLOW JESUS AND STAY BEHIND HIM,
REALLY CHOOSE HIM.

    

WALKING THROUGH THE CITIES HE PROCLAIMED
THE LIVING WORD OF WISDOM
AND THE SPIRIT OF LIFE
EVERY TEPID HEART BURST FORTH WITH FLAMES
THE GOSPEL LIKE A FIRE
BECOMES DESIRE

  

AND THROUGH THE WITNESS OF SAINT PAUL
HE UNDERSTOOD THAT TO BE PERFECT,
PERFECT LIKE JESUS
TO LIVE ONE’S LIFE WITH BURNING LOVE, THE LOVE FOR CHRIST,
AND THROUGH HIS CROSS BECOME A BRAND NEW LIGHT

  

SO RUN WITH YOUR HEARTS ON FIRE
GO, RUNNING TOWARD GOD
TOWARD OTHERS
LIKE I DO
BE TRULY SAINTS, SHINE LIKE SAPPHIRES
GO, RUNNING TOWARD GOD
TOWARD OTHERS
LIKE NO OTHER
COME, RUNNING WITH ME

  

WORLDLY RICHES, FAME, AND SUCCESS
AREN'T ENOUGH TO LIVE FOR
THEY LEAVE ME EMPTY
IN THE GOSPEL'S WORDS I CAN FIND  
A BETTER WAY TO SPEND LIFE
AND MAKE SENSE OF LIFE

  

AND I'LL BE STRONGER, FEAR NO LONGER, YES I'LL TRY
TO BE LIKE JESUS
AND LIKE NO OTHER
JUST LIVE MY LIFE WITH BURNING LOVE, THE LOVE FOR CHRIST,
AND WITH HIS CROSS BECOME A BRAND NEW LIGHT
 
REFRAIN

 ___________________________________________________________________________________________

©2014 Barnabite Fathers, Inc. | All Right Reserved.| Distributed by Barnabite Fathers of theNorth American Province |4301 Hecktown Road, Bethlehem, PA 18020, USA |BarnabitePublications@gmail.com

Listen Now:


Hymn to Mary, Mother of Divine Providence

7Nov

Hymn to Mary, Mother of Divine Providence


 


O Provident Mother, sweet Mother of Jesus,
Oh, what a concern for your Son you expressed!
When lost in the Temple, in worry but trustful,
You sought Him and joyful You found Him in there.
 
At Cana you pleaded for us, too, your children:
"They're wanting, my Jesus, the wine of sheer gladness."
Oh, give them the wine of pure grace and pure bounty.
They will, then, your Kingdom of justice e' er seek.
 
At Cana, persuasive, you called on us saying:
"Whatever He tells you, in earnest, perform it."
Assurance you won't have of greater fulfillment.
Oh. help us to listen, whenever He speaks.
 
This Feast our Forefathers a legacy left us;
Delighted we make it our duty and glory.
In joyful thanksgiving your glories, Dear Mother,
In chorus confessing, God Triune we praise.

Ave Maria! Ave Maria! Ave, Ave, Maria!
 
___________________________

Music: P. Magri
Text: Fr. Luciano M. Visconti. CRSP

 

Listen Now:


There is a close relation between the Holy Eucharist and vocations to the priesthood and the consecrated life.

1Nov

Listen Now:


The Relationship Between the Eucharist and Vocation

1Nov

Listen Now:


St. Anthony Mary Zaccaria and the 40 Hour Devotion

1Nov

Listen Now:


St Anthony Mary Zaccaria as a Reformer

1Nov

Listen Now:


Eucharist the sacrament of conversion and transformation

1Nov

-Historians dispute about the origin of the 40-hour Devotion. Did it originate with St. Anthony Mary Zaccaria and the first Barnabites? Or the Augustinians?

-The practice of private adoration of the Blessed Sacrament reposed in the tabernacle for a period of 40 consecutive hours, from Good Friday to Easter morning, existed before the time of St. Anthony Mary Zaccaria.

-What Anthony Mary Zaccaria and the early Barnabites did in 1534 – 475 years ago - was to ask the authorization the expose publicly and solemnly the Blessed Sacrament for 40 hours in the Cathedral of Milan and to repeat that solemn exposition in turn in all the churches of Milan. The authorization was granted in 1537 and the practice took place for the first time from March to October 1537.
-Historians dispute about the origin of the 40-hour Devotion. Did it originate with St. Anthony Mary Zaccaria and the first Barnabites? Or the Augustinians?
-The practice of private adoration of the Blessed Sacrament reposed in the tabernacle for a period of 40 consecutive hours, from Good Friday to Easter morning, existed before the time of St. Anthony Mary Zaccaria.
 
-What Anthony Mary Zaccaria and the early Barnabites did in 1534 – 475 years ago - was to ask the authorization the expose publicly and solemnly the Blessed Sacrament for 40 hours in the Cathedral of Milan and to repeat that solemn exposition in turn in all the churches of Milan. The authorization was granted in 1537 and the practice took place for the first time from March to October 1537.
Listen Now:


Correte Come Matti - Inno a Sant’Antonio Maria Zaccaria

29Sep



Correte Come Matti 

(M. Brusati, M. Labellarte, M. Versaci) 
Voce Massimo Versaci 


Era giovane era ricco sai,
Ma questo non bastava
Alla sua vita.
Nel Vangelo che leggeva lui
Il senso ritrovava
Alla sua vita.
E poi un giorno con sua madre
Lui parlò
Con lei comprese
Che esser perfetto
e stare dietro Gesù Cristo fin lassù
Sulla sua croce
Dietro una voce
La sua voce.

A Cremona e a Milano poi
A tutti raccontava
Il Suo vangelo
E ogni cuore tiepido con lui
Di fuoco diventava
La fede cresceva.
E poi un giorno lui san Paolo
Incontrò
Cosi comprese
Che esser perfetto
è diventare un solo Spirito con
Dio Con la sua croce
Qui nel cuore mio.

SI CORRETE COME MATTI
E ANDATE VERSO DIO
E VERSO GLI ALTRI
COME ME
E SIATE VERI E GRANDI SANTI
ANDANDO VERSO DIO
VERSO GLI ALTRI
SIATE SANTI
INSIEME A ME

Sono giovane e anche ricco sai
Ma questo non mi basta
Per la mia vita.
E nel Vangelo che leggeva lui
Voglio ritrovare
Senso alla vita
Cosi un giorno con gli amici
Proverò
Anche a capire
Che essere perfetto
è diventare un solo Spirito con Dio
Con la sua croce
Qui nel cuore mio. 

Listen Now:


List 2 - Porady dla Niezdecydowanych (wersja 2)

24Sep

Do Wielce Szanownego 
Pana Bartolomeo Ferrariego
i Papa Giacomo Antoniego Morigii,
moich Czcigodnycg Braci w Chrystusie.

W Mediolanie - Cremona, 4 stycznia 1531 r.   



List 2 sw. Antoniego Antoniego Zaccarii w interpretacji p. Elżbiety Rozen-Kijowskiej 

Listen Now:


List 3 - Ufność Wobec Boga w Obliczu Niepowodzeń (wersja 2)

24Sep

List 3 Sw. Antoniego w interpretacji p. Elżbiety Rozen-Kijowskiej 

Listen Now:


List 1 - Pokładaj Ufność w Panu

24Sep

Do Przewielebnego Ojca Fra Battisty da Crema z zakonu Braci Kaznodziejów św. Dominika, mojego Czcigodnego Ojca w Chrystusie w Mediolanie.


Wielebny Ojcze w Chrystusie,

Składam dzięki Bogu za Jego miłosierdzie[i], gdyż nie traktuje mnie tak, jak na to zasługuję i jeśli karze to tylko częściowo, tak że wskutek mojej niegodziwej nieczułości nie zdaję sobie z tego sprawy – jak to zwykła mawiać nasza Donna[ii] Francesca[iii], gdy jeździliśmy konno.

Mówię tak, gdyż sprawiłoby mi wielką radość, gdybym otrzymał od Ciebie jakikolwiek list, ale rozumiem, że albo zły stan zdrowia, albo też jakiś inny ważny powód uniemożliwił Ci napisanie choćby jednego słowa. Wielebny Ojcze, poddaj się woli Bożej, podobnie jak ja zamierzam się jej poddać, na przekór wszelkim napotykanym trudnościom.

Odnośnie mojej sprawy z Panem Gerolamo[iv], to sam Pan Benedetto Romani[v], posłaniec listu, osobiście Cię o niej poinformuje. Nie będę o niej wspominał, gdyż jest ona dość złożona i wymagałaby wielu wyjaśnień, a Pan Romani przedstawi Ci ją ustnie. Doprawdy, Drogi Ojcze, byłoby moim życzeniem, abyś rozwiązał tę sprawę w sposób jak najbardziej korzystny. Proszę o informację w tej lub innej sprawie, jeżeli tylko uznasz to za stosowne.

Co się zaś tyczy naszych szlachetnych Hrabiny i Donny Francesci, to całkowicie Je usprawiedliwiam za brak korespondencji ze mną, gdyż przypuszczam – muszą być bardzo zajęte. One zaś, ze swej strony, wybaczą mi, gdyż również i ja natknąłem się na trudności. Proszę mnie polecić ich modlitwom.

Tenże sam posłaniec podzielił się ze mną swoimi rozważaniami, przywołując na pamięć znajomość z Wielebnym Ojcem. Całym sercem polecam Go Ojcu, bo moim zdaniem, wydaje się być dobrym, prostym, prawym i bogobojnym człowiekiem[vi], uczyni wszystko dla Ojca, nie zawiedziesz się na nim ojciec, gdyż poznałem Go jako posłusznego i jako tego, o którym jest powiedziane, że (…)[vii] tak w czynach jak i w słowach. Poznasz Go Ojcze lepiej, niż ja jestem w stanie to opisać. Na miłość Boga, niechaj on stanie Ci się drogi – a nie wątpię, że tak będzie. Moje sprawy posuwają się powoli, a moja niedbałość opóźnia je jeszcze bardziej, lecz nie ustaję w ich wykonywaniu.

Matka[viii] moja poleca się modlitwom Pani Hrabinie[ix] i Donnie Francesce, a przede wszystkim Twoim modlitwom, podobnie jak [ojca] Fra Bono[x] . Syn Pana Francesco[xi] również poleca się Tobie.

Z łaski swojej, Drogi Ojcze, nie zapominaj o mnie i bądź moim “świętym patronem przed Bogiem” po to, by mnie wyzwolił z moich niedoskonałości, z mojej małoduszności i z mojej pychy.

Cremona, ostatni dzień maja 1530 r.

O poznaniu czyli o przezwyciężaniu samego siebie[xii] powinna być napisana moimi czynami a nie piórem.

Wasz Syn w Chrystusie, ANTONI M. ZACCARIA,

Listen Now:


List 12 - O Duchowych Wątpliwościach

24Sep

Listen Now:


List 2 - Porady dla Niezdecydowanych

23Sep

Listen Now:


List 8 - Ufność w Panu

23Sep

Do naszego serdecznego i drogiego Syna w Chrystusie, Pana Battisty[i] [Soresiny].

Najdroższy Synu w Chrystusie,

Dlaczego jesteś człowiekiem tak małego ducha, tak przepojonym lękiem? Czyż nie wiesz, że nie możemy Cię opuścić? Bądź świadom pomocy, której od nas doświadczyłeś.

Modliliśmy się do Ukrzyżowanego. Nie chcemy od Niego niczego innego, jeżeli tym samym nie obdaruje Ciebie i Twojego ducha.

Nie dodamy nic więcej. Pewny bądź, że dotrzymamy słowa. Przyjmij nasze pozdrowienia od Chrystusa. Polecamy się Tobie.

Niech Cię Chrystus błogosławi.

Twój Ojciec w Chrystusie, Antoni M. Zaccaria, kapłan

i ja, Matka, P[aola] A[ntonia Negri]

Listen Now:


list 7 - Wola Chrystusa vis-à-vis Własnej Woli

22Sep


Do dzieci św. Pawła, które są także naszymi. Do Pana Giacomo [Morigii]. Do Pana Battisty [Soresiny] i innych przy kościele Św. Ambrożego w Mediolanie.

Moje najsłodsze dzieci w Chrystusie,

Wydaje mi się, że szatan zasiewa we mnie wątpliwości na temat tego, co sie dzieje wśród Was. Tak, szatan sugeruje mi, że podczas naszej nieobecności we wspólnocie, pośród zła, które on już zasiał i wciąż zasiewa w Waszych sercach, rzeczywiście, w naszym domu panuje całkowity nieład. Nic nie przebiega w sposób uporządkowany.

Oczywiście, wolałbym w to nie wierzyć, tym nie mniej pragnę otworzyć me serce przed Wami. Nie wierzcie, że doświadczam jako mej naturalnej potrzeby – jakby się to Wam wydawało – kierowania do Was srogich listów. Jeśli to się zdarza, to tylko ze względu na moją wielką miłość do Was, która sprawia, iż stale jestem zatroskany. Ta troska powoduje, abym nie czuł się pewnie, lecz podejrzewał, że szatan mówi prawdę. Wydaje mi się, że niektórzy pośród Was są jakby uśpieni i zbyt mało przejmują się intencjami przełożonych.

Wiecie, moi najdrożsi, jak dobrze jest mieć na piśmie obowiązki i polecenia przełożonych, ale nie ma z tego zbyt wiele korzyści, jeśli reguły te nie są wcześniej zapisane w Waszych umysłach. Pozwólcie, że posłużę się przykładem. Jeśli byłby ktoś, kto nie jest naszym uczniem, ale znajdowałby upodobanie w dokładnym wypełnianiu tych intencji i zawsze miałby je przed oczyma – ten doprawdy byłby o wiele bardziej prawdziwym uczniem niż ten, kto ma intencje wypisane na papierze, ale nie ma ich w swoim sercu, nawet gdyby wierzył, że jest naszym uczniem.

Nie sądźcie, że jest czymś nieistotnym zapomnieć o intencjach naszych przełożonych, bo tak niweczy się nasze pierwotne zamierzenia. Czyż nie tak? Nie słuchanoby przełożonych, gdyby zmarli lub byli nieobecni, wówczas szybko porzucilibyśmy ich zalecenia. Czyż jest możliwe, aby Ci, którzy posiadają większy zapał niż ich nauczyciele (mistrzowie) byli skłonni do obalania fundamentów przez nich [nauczycieli] ustanowionych? Czyż nie byłoby przeciwnie – będąc jak najdalej od chęci zniszczenia nie udoskonalaliby i nie umacnialiby ich? Bogu niech będą dzięki za to, że uczynił nas niewidomymi, abyśmy mogli widzieć lepiej i za to, że stworzył nas jako dzieci z prawego łoża, nawet jeśli nasi rodzice zrodzili nas jako bękartów. Gdyby Wasze oko było ślepe lub grzeszne, to – pozostawiam Waszej wyobraźni – co stałoby się z resztą ciała?[i] Wierzcie mi, że nie jest moją intencją zawstydzić Was[ii], pragnę tylko, abyście byli tak wierni swoim przełożonym, jak oni Wam.

Czy cnota Waszych serc nie powinna podtrzymywać Waszej wewnętrznej dojrzałości bez potrzeby posiadania ich [poleceń] na piśmie? Jeśli będziecie wspaniałomyślni, to nauczycie się kierować sobą prawami wyrytymi w Waszych sercach a nie prawami na piśmie[iii].

Niech Wasze postępowanie będzie nie tyle literalnym wypełnieniem prawa, co jego ducha. Jeżeli więc, chcecie być posłuszni nie jak niewolnicy, ale jak dzieci, tak czyńcie. Tak więc, jeśli macie przełożonego – bez względu na to kim by nie był – pozwólcie mu kierować sobą tak, jakby to był anioł, który Was prowadzi. Jeśli zaś, Wasz przełożony będzie nieobecny, wtedy pozostanie Wam sumienie, które będzie Waszym przewodnikiem. Czy będzie on [przełożony] daleko czy blisko, to zawsze będziecie chcieli, aby ciało było zjednoczone z głową i nigdy nie powodowało rozdziału.

Uważajcie, by w przyszłości nie trzymać się rygorystycznie reguł przełożonych, ale w każdej sytuacji elastycznie je interpretować i najlepiej jak można odczytywać ich intencje.

I znów. Nie pozwólcie sobie na bezmyślne naśladowanie innych w ich zachowaniu i sposobie mówienia. Jeśli jest to właściwe dla osoby niedojrzałej, jak dziecko[iv], które mówi „mamusiu”, „tatusiu” – to nie jest to stosowane dla osoby dojrzałej. To samo dotyczy spraw duchowych.

Przypuśćmy, że ktoś włączył się do sprawy, wcześniej przez kogoś innego podjętej, to niech ten drugi nie czuje się urażony. Dokąd w ten sposób dojdziemy? Czy my czasem nie próbujemy zmienić sposobu myślenia na wzór wielkich panów i władców tego świata i raczej zamiast pomagać sobie wzajemnie w dokonywaniu postępu – powinniśmy stawać się coraz bardziej pokornymi. Jeżeli jest tak w rzeczywistości, to dlaczego jedni burzą to, co inni zbudowali. Proszę, niech pochwały nie macą Wam umysłu; pracujmy raczej nad formowaniem samych siebie i innych w Chrystusie.

Niech nikt z Was nie pozwoli sobie na niewypełnienie zaleceń przełożonych, a jeśli ktoś je narusza, inny powinien je jeszcze bardziej wypełniać. Podczas nieobecności przełożonych każdy niech będzie przełożonym sobie i niech pracuje nad przezwyciężaniem samego siebie. Wyprzedzajcie się więc w stałej pokorze, by stawać się jeszcze bardziej prostymi i otwartymi synami i wypełniać nie swoją wolę, lecz wolę Chrystusa, która jest w Was. W ten sposób z łatwością, przyobleczcie się w Chrystusa[v]. Nie będziecie tego czynić rutynowo i czynem odpowiecie na życzenia naszego świętego Ojca [Fra Battisty da Crema]. On by chciał – jak sobie przypominacie – abyśmy byli fundamentem i filarami[vi] w odnowie chrześcijańskiej żarliwości. Gdybyście wiedzieli, ile tej błogosławionej odnowy było przyobiecanej wielkim świętym, przekonalibyście się, że wszystkie one wypełniły się synach i córkach naszego świętego Ojca [ Fra Battisty da Crema]. Chrystus nigdy nie chciał ich zawieść, to jest niemożliwe. On jest zawsze wierny swym obietnicom. Ojcze kochany, Ty w pocie czoła znosiłeś swoje życie, które było jednym pasmem cierpień i my zbieramy tego owoce. Twój był krzyż – nasz obfity dostatek. Innymi słowy – stale niosąc i karmiąc się krzyżami, wydajemy owoce – Wasze i nasze.

O, dzieci i latorośle św. Pawła – rozszerzcie Wasze serca[vii], ponieważ serca, które was zasadziły i uprawiają, są większe niż ocean.

Nie pomniejszajcie powołania, które zostało Wam dane[viii]. Jeśli tego bardzo pragniecie, będziecie dziedzicami i prawdziwymi dziećmi naszego świętego Ojca i wielkich świętych, a Chrystus rozpostrze nad Wami swoje dłonie. Nie kłamię, ani nie ma nikogo wśród nas, kto byłby zdolny do kłamstwa. Troszczcie się, aby mnie ukontentować.

Pamiętajcie, że podczas naszej nieobecności jesteście dłużnikami w sprawianiu mi radości. Nie dodam już niczego więcej. Oby sam Chrystus zapisał w Waszych sercach nasze pozdrowienia.

Guastalla, 3 listopada 1538r.

Wasi w Chrystusie Ojcowie i przewodnicy. Antoni Maria, kapłan Pawła Apostoła

i Anielanka P[aola] A[ntonia Negri].

Listen Now:


List 11 - O Duchowym Wzrastaniu

22Sep

Do Szanownego Pana Bernarda Omodei i Madonny Laury [Rossi] – obojga godnych wielkiego uznania w Chrystusie.

Szanowny Bracie, albo jeśli wolisz tak być nazwany, Drogi Synu, przyjmij moje pozdrowienia w Chrystusie.

Otrzymałem Twój list i oto jestem, aby Ci odpowiedzieć, albo raczej porozmawiać z Tobą i Twoją najmilszą Panią Laurą. Chcecie oddać się Chrystusowi, czyż nie? Dobrze więc, spróbuję Wam pomóc. Nie chciałbym, abyście się stali ofiarami chłodnej obojętności, ale raczej, byście byli coraz bardziej żarliwi w wierze. Jeśli pozwolicie, by obojętność zniewoliła Was, to nie staniecie się uczniami Ducha, lecz ciała, i aby użyć innego słowa, będziecie raczej faryzeuszami niż chrześcijanami. Teraz wyjaśnię Wam, jak obojętny jest faryzeusz i jak się zachowuje.

Porzuciwszy swoje dawne zachowania, nie popełnia on więcej śmiertelnych grzechów, ale ma upodobanie w powszednich i nie ma z tego powodu wyrzutów sumienia. Na przykład: przestaje bluźnić i obrażać swojego sąsiada, ale nie zadaje sobie trudu, by zrozumieć jego racje. Oczernianie nie jest już dłużej jego złym zwyczajem, ale z pobłażaniem patrzy na częste i bezużyteczne plotkarstwo w ciągu dnia. Wyzwolił się od nadmiernego jedzenia i picia, jakie cechuje żarłoków i opojów, ale lubi podjadać tu i tam, bez potrzeby, między posiłkami. Rozpusta to przeszłość dla niego, ale znajduje upodobanie w rozmowach i rozrywkach, które nie są zbyt czyste. Lubi spędzać czas na modlitwie, ale przez resztę dnia jego duch błądzi bez celu. On nie szuka zaszczytów, ale jeśli są mu one dane – napawa się nimi.

Jak rzekłem, chcę Wam pokazać więcej przykładów, odnoszących się do stanu ducha, abyście sami zauważyli, że faryzeusz lub człowiek obojętny pracuje nad wyzwoleniem się tylko ze śmiertelnych grzechów, a pozwala sobie na popełnianie powszednich. Eliminuje wszystkie rzeczy zabronione, ale pragnie wszystkiego, co jest uważane za dopuszczalne. Trzyma w cuglach czyny, ale ma upodobanie w zmysłowych obrazach. Chce czynić dobrze, ale tylko w ramach pewnych granic. Kontroluje się, ale nie całkowicie.

Nie twierdzę oczywiście, że człowiek pragnący oddać się Chrystusowi powinien zmienić się całkowicie i natychmiast. Przeciwnie, każdy kto chce stać się osobą uduchowioną, zaczyna serię chirurgicznych zabiegów w swojej duszy. Jednego dnia usuwa jedno, innego dnia pozbywa się czegoś innego i konsekwentnie postępuje naprzód, aż stanie się nową osobą. Pozwólcie mi to wyjaśnić.

Przede wszystkim, człowiek taki eliminuje ze swych wypowiedzi słowa zajadłe, następnie słowa niepotrzebne tak, że kiedy w końcu coś mówi, to jest w tym myśl pozytywna i twórcza. Wykorzenia złe słowa i gesty, przyjmując w zamian łagodne i pogodne maniery. Unikając okropności, odczuwa wewnętrzną przyjemność, ale zarazem nie stroni od tych, którzy go obrażają, a nawet cieszy się nimi. On nie tylko wie, jak powstrzymać się od małżeńskiego aktu, ale dążąc do wewnętrznego wzrastania w pięknie i zasługach czystości, rezygnuje także z posmaku jakiejkolwiek zmysłowości. Nie znajduje zadowolenia w spędzaniu jednej lub dwóch godzin na modlitwie, ale kocha częste unoszenie swego umysłu do Chrystusa. Teraz zachęcam Was abyście, naśladując mój przykład, łączyli się w modlitwie z innymi.

Miła Pani Lauro i Ty Panie Bernardo, przyjmijcie moje słowa i rozważcie je z tymi samymi uczuciami, o jakich Wam mówiłem. Nie mówię oczywiście, że powinniście zmienić wszystko jednego dnia. To, co mówię oznacza, że chciałbym, abyście mieli intencję czynienia więcej każdego dnia i byście codziennie eliminowali nawet dozwolone upodobania zmysłowe. Wszystko to, doprawdy, ma na celu wzrastanie w cnocie, zmniejszanie letniości i unikanie niebezpieczeństwa stania się łupem chłodnej obojętności.

Nie myślcie, że moja miłość do Was, albo cnoty, którymi jesteście obdarzeni, pozwalają mi życzyć sobie, abyście byli tylko małymi świętymi. Nie. Bardzo pragnę, jeśli tylko chcecie, abyście się stali wielkimi świętymi, ponieważ jesteście hojnie obdarzeni, aby osiągnąć ten cel. Faktycznie jedynym warunkiem jest to, byście rzeczywiście myśleli o rozwoju i oddawaniu się Jezusowi Ukrzyżowanemu w bardziej wysublimowanej formie zalet i łask, jakie On Wam dał. Ze względu na moją głęboką i czułą miłość do Was, błagam Was, byście stosowali się do moich zaleceń w tej sprawie, ponieważ wiem, że Jezus Ukrzyżowany życzy sobie osiągnięcia Waszej wysokiej doskonałości. Owoce, które On chce zebrać w Was – to świętość.

Droga Pani Lauro i miły Panie Bernardo, nie zwracajcie uwagi na osobę, która czyni te wywody – rozważcie raczej jej miłość do Was. Zobaczcie, jak tęsknię do Waszej doskonałości[i]. Zajrzyjcie do mego serca – otwieram je dla Was[ii]. Jestem gotów przelać moją krew za Was – pod warunkiem, że będziecie postępowali według moich rad[iii]. Niech Wam będzie wiadome, że byłbym bardzo zraniony, gdyby się okazało, że nie jesteście zdolni do czynów tak wielkich jak święci, a nawet do czynów ich przerastających.

W pełni przekonany, co do Waszego pragnienia wierności Jezusowi Ukrzyżowanemu, napisałem ten list do Was – nie piórem, lecz moim sercem. Błagam Was, byście to docenili i czytali go często – nawet raz w tygodniu. Obiecuję, że jeśli sięgniecie do niego, dacie mu baczenie – w razie braku jakichkolwiek innych zajęć – to stanie się on książką, która przypomina słodką pamięć Krzyża Chrystusowego. Nie napisałem ani jednego słowa, które byłoby pozbawione specjalnego znaczenia. Jeśli to odkryjecie, będziecie mogli czerpać z nich nieprzebrane korzyści.

Skoro nie mogę pisać do Was tak często, jakbym tego pragnął, byłoby mi miło, gdybyście zadbali o to, aby nic nie uronić z tego listu. Rzeczywiście, mam nadzieję, że przez potęgę Chrystusa, kiedykolwiek będziecie go czytać – będzie on dla Was jak nowy i dzięki temu będziecie mogli zawsze napisać Wasz własny.

Droga Pani Lauro, proszę mi wybaczyć, jeśli ze względu na moje wyczerpanie nie mogę odpowiedzieć na wszystkie Wasze żądania tak, jakbym tego pragnął. Wam samym, Pani Lauro i Panie Bernardo, powierzam dbałość o Wasze doskonalenie. Jestem Waszym dłużnikiem[iv] – i jeśli o mnie chodzi – nie będę nigdy wolny od tego długu. Polecajcie mnie swoim drogim synom i Waszym córkom.

Niech Chrystus Wam błogosławi.

Guastalla, 20 czerwca 1539 r.

Wasz w Chrystusie, podobnie jak Wy sami, Antoni Maria, kapłan

Listen Now:


List 10 - Jak Stale Wzrastac w Doskonaleniu Się

22Sep

Do mego serdecznego Syna Pana Battisty [Soresiny]

Drogi Synu w Chrystusie, przyjmij moje pozdrowienia.

Otrzymałem Twój list i nie mogę zaniedbać, aby nie odpowiedzieć Ci co najmniej pozdrowieniami i paroma słowami.

Było moim pragnieniem widzieć, jak stale wzrastasz w doskonaleniu się. Dlatego też było dla mnie jakby pchnięciem sztyletem w serce, kiedy przypadkowo dowiedziałem się, że choć nieświadomie lub po prostu bez złego zamiaru i nie złośliwie – nie zrealizowałeś w pełni moich oczekiwań tak, jak tego pragnąłem.

Mój ból był znacznie większy, ponieważ Twoje niedociągnięcia powodowały smutek innych i raniły mnie bardziej niż te, które dotyczyły mnie osobiście. Ja natomiast czerpię większą satysfakcję z Twoich cnotliwych czynów względem innych, niż raczej z tych, które odnosiłyby się do mnie. Postępując w ten sposób będziesz widziany jako ten, który posiada większą cnotę kierując się szlachetnym posłuszeństwem, zachowując identyczny zapał w stosunku do przełożonych tak podczas ich obecności jak i podczas ich nieobecności, co więcej, zachowując się wobec innych dokładnie tak, jakbyś zachowywał się wobec Twoich przełożonych.

Wielką radością dla św. Pawła było stwierdzić, iż Koryntianie odkryli, że on świadczył prawdziwie o nich przez Tymoteusza i Tytusa[i]. Podobnie, jeśli inni odkryją w Tobie prostolinijnego, gorliwego człowieka, całkowicie oddanego apostołowaniu w pozyskaniu innych dla Chrystusa, nie przestraszonego głosem namiętności lub pokus, ale raczej prowadzącego cnotliwe i zrównoważone życie tak w tumulcie [życia] jak i w chwilach pogodnych i przyjaznych – jeśli zobaczą w Tobie przychylny portret, jaki Ci nakreśliłem, wówczas możesz być pewien, że staniesz się przyczyną mojej doskonałej radości. Jeśli zaś postąpisz inaczej, zadasz mi śmiertelny ból.

Chcę Ci coś powiedzieć, drogi Panie Battista. Doszły mnie niepokojące wiadomości, że w stosunku do Ojca Przełożonego nie zachowujesz się z całą prostotą, tak jak to czyniłeś w stosunku do mnie, ale, że jesteś dwulicowy, gdy masz z nim do czynienia. To oczywiście, złamało moje serce i gdybym do końca wierzył tym wiadomościom, to sprawiłyby mi one o wiele większe cierpienie.

Niestety! Cóż powinienem myśleć o Tobie, gdybyś tak zachowywał się naprawdę? Kimże mógłbym się szczycić, gdybyś rzeczywiście popełnił taki błąd? Zaprawdę, jesteś jedynym, którego noszę w mym sercu jako źródło wszelkiej radości. Biada mi, jeśli wszystkie moje dzieci tak mało dbają o moje szczęście! Czy nie byłoby lepiej dla mnie, gdybym ich nigdy nie zrodził, niż raczej patrzeć, jak upadają?

Co czyniłeś, Ty Dionizosie, Ty Tymoteuszu i Ty Tytusie ze swoim Pawłem? Zawsze mieliście w Waszych sercach miłość i prawdziwą obecność Waszego Ojca [Pawła] i nie mieliście żadnej innej myśli, jak tylko ukontentować Go. Niestety! Biada mi. Nie jest tak wcale w moim przypadku.

Jeśliby ktoś inny mnie zwodził w ten sposób. Ale jeżeli byłby to Pan Battista, któremu powierzyłem wszystko najlepsze, co posiadam, gdyby to właśnie on uczynił, byłoby to dla mnie zbyt ciężkie do przyjęcia.

Pozwól mi powiedzieć i zapewnić Cię w obliczu Chrystusa, że jeśli chcesz, możesz uczynić mnie szczęśliwym i sprawisz mi radość, gdy będę wiedział, że zachowujesz się szczerze i z prostotą wobec każdego.

Jaką masz korzyść, zadając mi cierpienia? Co uzyskasz szkodząc sobie i dręcząc mnie? Co zyskasz spadając z wyżyn, które już osiągnąłeś? Obiecuję Ci, że Jezus Ukrzyżowany wyniesie Cię do takiego stopnia doskonałości, że inni synowie św. Pawła będą patrzeć na Ciebie ze świętą zazdrością. Stanie się tak pod warunkiem, że zawsze – co będzie dla mnie zaszczytem – w każdym człowieku będziesz widział, tak, moją prawdziwą twarz.

Jeśli od tego momentu nie spostrzegę w Tobie radykalnej zmiany i jeśli nie pójdziesz w tym kierunku, abyś widząc innych przełożonych, mógł zawsze widzieć mnie (i widząc mnie lub tych, którzy mnie reprezentują, tak we mnie, jak i w innych, będziesz widzieć prawdziwą osobę Jezusa Chrystusa – pasterza Twej duszy) i jeśli nie będziesz usiłował być szczerym, pokornym i cnotliwym w stosunku do mnie i do innych tak, jak wobec Jezusa Chrystusa – nie będę zadowolony z Ciebie i będę błagał Jezusa Ukrzyżowanego, aby mnie zabrał z tego świata, bym nigdy więcej nie doznał podobnej udręki.

Jeśli nadal będziesz trwał w błędzie, spowodujesz, że uwierzę, iż byłeś odpowiedzialny za swe dawne błędy. Doprawdy, Twoje przeszłe, obecne i przyszłe zachowania sprawią, że uwierzę, iż Jezus Chrystus chce, abym umarł zostawiając upadłe i mniej niż prawe dzieci.

Tak, wystarczy, jestem pewien, że choć popełniałeś błędy, i to złośliwie, nie będziesz zbaczał już nigdy więcej [z drogi Pana], ale staniesz się otwarty i szczery zarówno w stosunku do Pana Giacomo Antonio [Morigii] jak i wszystkich innych. Błagam Cię, całe moje szczęście spoczywa w Tobie.

Bądź pokorny wobec wszystkich![ii] Nie ustawaj w pomaganiu innym czynienia postępów i nie izoluj się od innych, jeśli chcesz, bym uwierzył, że Twoja pokora jest rezultatem Twojej miłości i posłuszeństwa wobec mnie, niż raczej wewnętrznego gniewu. Przypomnij mnie mojemu ukochanemu Panu Dionisio [de Sesto], wiernemu Giovanniemu Giacomo [de Caseis], pokornemu Panu Francesco [Crippa], miłującemu cierpienia Giovanniemu Antonio [Berna], mojemu serdecznemu Giovanniemu Antonio i Tommaso [Dati], schorowanemu Panu Camillo [Negri], porywczemu Righetto [Ulderigo Groppelli] i prostemu człowiekowi – Panu Corrado [Bobbia]

Przekaż moje pozdrowienia także Panu Fillipo i Panu Janico, Panu Modesto i jego żonie, Panu Bernardo [Omodei] i jego dzieciom, bratankowi Pana Giovanniego Antonio [Berna] i mojemu miłemu Panu Baldassarre [Medici], Panu Giovanniemu Pietra [Besozzi] i wszystkim innym. W moim imieniu poproś moich Czcigodnych Ojca Przełożonego i Ojca Bartolomeo [Ferrari], aby Cię pobłogosławili.

Nie mam zamiaru pisać do nich, gdyż sam Chrystus napisze w ich sercach, niczego im nie zalecam, gdyż od tej chwili oni sami są odpowiedzialni za wszystko.

Oby mi Chrystus zapewnił zadowolenie w Tobie.

Guastalla, 11 czerwca 1539 r.

Twój Ojciec w Chrystusie, Antoni Maria, kapłan.

Listen Now:


List 4 - Ufnosć Wobec Boga w Obliczu Niepowodzeń

22Sep

Listen Now:


Kazanie z 4 paździenika 1534

22Sep

Listen Now:


List 9 - Święci Prawdziwi Naśladowcy Jezusa

21Sep

List Wielebnego Ojca Antoniego Marii Zaccarii do jego duchowej przywódczyni – Matki Przełożonej Sióstr Anielanek, Paoli Antonii [Negri] o inicjatywie Barnaby.

Mojej jedynej i kochanej Matce i mojej posłusznej Córce w Chrystusie przesyłam pozdrowienia.

Jutro uczcimy wspomnienie św. Barnaby – cnotliwego towarzysza naszego wspólnego patrona – Pawła. Nie mogę się powstrzymać, by nie wykorzystać przy tej okazji sposobu postępowania Barnaby wobec wielkiego Pawła, który chciał być żywym przykładem cierpiącego Chrystusa, zarówno w rzeczywistości, jak i w ocenie innych.

Musisz oczywiście wiedzieć, że św. Paweł zaraz po swoim nawróceniu, po raz pierwszy udał się do Jerozolimy. Na każdy możliwy sposób próbował dołączyć do innych chrześcijan, poznać ich i być uznanym przez nich jako chrześcijanin, jednak oni byli lękliwi i podejrzliwi, i sądzili, że jest jeszcze tym samym prześladowcą, i nie mieli odwagi dotrzymywać mu towarzystwa.

To Barnaba, prowadząc za rękę Pawła, przedstawił go Apostołom i powiedział im: „To jest ten, który był” etc, „a następnie Chrystus ukazał mu się”etc.[i], „i on uczynił to i tamto” etc. W tym czasie Paweł utrzymywał w sekrecie własne zasługi, własną z siebie satysfakcję, nie chlubił się kierowanymi pod jego adresem pochwałami. W ten sposób, osobiście przedstawiając Pawła, Barnaba uczynił go znanym wszystkim i ukazał jako tego, który jest filarem Kościoła, i jako tego, który osiągnął prawie prymat w misji apostolskiej.

W ten sposób, droga Matko, jeśli uznasz to za właściwe, chciałbym pokazać Ci, z jaką wolnością zachowywali się wielcy święci. Tak chciałbym sprawić, byś dostrzegła, że to, co przez ich wzniosłą doskonałość jest doświadczeniem i pewnym znakiem wypełnionej świętości, może być i naszym udziałem; natomiast okazja możliwego upadku lub pewnego znaku nie wyeliminowania naszych pierwotnie zakorzenionych złych nawyków [może zdarzyć się i nam], tak jak to zostało ukazane w historii opowiedzianej przez św. Jana Klimaka na temat pewnego świętego, który czuł się tak dalece pewny, że jest wolny od obżarstwa, że próbował kusić diabła gronem winogron, by sprawdzić, czy ten ostatni będzie go kusić w ten sam sposób[ii]. Innym przykładem jest ten, kto chce być całkowicie pewnym, do jakich granic można poskromić namiętność własną lub innych. Człowiek taki wzbudza namiętność słowami, gestami i upodobaniami, a następnie wszystko bardzo uważnie obserwuje i oczekuje na rezultaty, a na ich podstawie diagnozuje własny stan wewnętrzny i stan wewnętrzny innych.

Nie będę tu wspominał o pewnych sprawach, które tylko Ty możesz zrozumieć, napomknę o tych, które nasze Anielanki powinny pojąć, te inne sprawy pozostawiam pod Twoją duchową rozwagę. Barnaba mówi: „Oto Szaweł” – to jest prawdziwe oblicze naszego starego człowieka – zwierciadło naszych pierwotnych złych skłonności i namiętności.

Spójrz, wytłumaczę Ci, czy byłby świętym ten, kto prowadzi rozmowy na ten lub ów temat: ona szczebiocze bezustannie jak skowronek lub małpa, rzadko widziana jest na modlitwie, zawsze zajęta zewnętrznymi sprawami, lubi dużo spać, a nawet leżeć leniwie w łóżku. Czy nie jest to twarz Szawła – obraz naszego grzesznego starego człowieka?

To jeszcze nie wszystko. Ona chce być obsługiwana, jej cela jest komfortowo wyposażona, ona sama przemawia zawsze z wymówkami, nigdy nikogo nie pocieszy, lecz pokazuje, że nikogo nie szanuje. Więc jak myślisz, co te zachowania mogą oznaczać, jeżeli nie to, że złe nawyki dawnego człowieka mają w dalszym ciągu władzę nad nią? Ponadto, ona nigdy nie jest zadowolona, zawsze narażona na pokusy, a jej wiedza duchowa jest mglista i wątpliwa. Jednym słowem, daje wyraźne znaki, że jest tą samą osobą, jaką była, nim założyła habit lub co najmniej, jest wciąż tylko niedoskonała bez najmniejszej przemiany. Jej żołądkowi sprawia przyjemność tylko to, co najlepsze. Co więcej, to wskazuje, że jest niesamowitym żarłokiem. Z trudem może opanować wyraz gniewu na swej twarzy, nie umie uklęknąć bez oparcia się na krawędzi krzesła, jest tak wrażliwa, że z łatwością podnosi się jej ciśnienie. Czy to wszystko nie ukazuje tylko jej wielkiej słabości moralnej?

Zobacz sama, czyż to nie jest prawdą: ona łatwo się męczy, cierpi na bóle głowy, kiedy ma siedzieć na służbie [w rozmównicy] przy kracie, nie może znieść kłopotów bliźniego – można w niej widzieć wszystko, tylko nie portret osoby dojrzałej.

Te i podobne zachowania ukazują Szawła – postać człowieka niedoskonałego. „Ale zamilczcie!” – mówi Barnaba – „nie zapominajmy, że właśnie takiej osobie ukazał się Chrystus” itd. Jeśli popatrzysz głębiej, to odkryjesz, że masz przed sobą świętą w intencjach i czynach. Jeśli zadasz sobie trud, by zrozumieć ją w każdym wymiarze, w jakim przedstawiam to biedne stworzenie – jestem całkowicie pewny – ona zarumieni się i pochyli głowę, by ukryć swe prawdziwe oblicze.

Ale zważ, kiedy ona mówi, nie wzrusza Cię i nie pobudza głęboko; kiedy mówi bez sensu, jest całkowicie świadoma Twojej sytuacji i odpowiednio pracuje nad tym; patrz, czy w swoim niepokoju nie osiąga czegoś nowego dla siebie i innych; zważ, że gdy żegna się z Tobą, nigdy nie przeoczy podnoszącego na duchu słowa czy gestu; zważ, że przy jej pozornym roztargnieniu, jest w pełni świadoma każdej Twojej reakcji i inspiruje Cię dobrymi myślami i ekscytującymi sugestiami.

Milcz i słuchaj, albowiem mam Ci coś więcej do ukazania. Gdy ona zaniedbuje modlitwę, właśnie wtedy manifestuje swe bogate życie wewnętrzne. Kiedy widzisz ją udręczoną i w bólu, jakby chętną do uczenia się od ludzi prostych, ona tylko ukazuje własne poniżenie i chęć, by wydawać się niewykształconą. Gdy widzisz ją pięknie urządzającą swą celę, ona próbuje być obiektem śmieszności i chce ukryć pocieszenie otrzymane od Jezusa Ukrzyżowanego, jak również nauki udzielone przez św. Pawła. Gdyby ująć to jednym słowem, to ona przynosi: śmierć i życie, jednocześnie zadaje rany i leczy je.

Wystarczy! Ktokolwiek chciałby zbadać dokładnie jej czyny – doprawdy, rozpozna w niej portret Szawła, ale Barnaba zapewnia nas, że nie jest taką, jaką wydaje się być teraz i jaką wydawała się być w przeszłości.

Moja droga Matko, mógłbym tak mówić jeszcze dużo, ale nie chciałbym wzbudzać złych uczuć przeciwko samemu sobie. Sama możesz dopowiedzieć sobie resztę.

Jedno, co chciałbym dodać, to powiedz swoim Anielankom, by nie nadużywały w taki sposób wolności. Chcę je zapewnić, że mogłyby osiągnąć rezultaty zupełnie przeciwne do rezultatów osiągniętych przez tę osobę i zamiast kroczyć wielkimi krokami ku doskonałości – mogłyby upaść na samo dno piekła całkowitej niedoskonałości.

A więc, bez zbędnych słów i bez rozgłosu, celowym jest uczynić coś dla nich. Działanie, mówienie i myślenie – bez kontroli wewnętrznej i zewnętrznej – staje się dla nich niekorzystne. Błędem byłoby wyparcie się ich, gdy będą podążały za własnymi zachciankami – to mogłoby ich śmiertelnie zatruć, zwłaszcza, że ich pragnienia są światowe. Gdyby zajmowały ważne stanowiska – stałyby się zarozumiałe, gdyby były wykształcone – stałyby się pyszne, gdyby ich duch był rozproszony – stałyby się opieszałe, gdyby z niechęcią rezygnowały z własnej woli, nawet w dobrych intencjach – stałyby się nie tylko szorstkie, ale i zniechęcone wobec nauczania Pawła – jego drogi i życia.

Zastanów się i zobacz, jaką wielką a szkodę czyni im chęć szukania własnych wygód, upatrywanie zbytnich przyjemności – jeżeli właśnie nie wino i tym podobne potrawy – to przynajmniej trochę roztropności duchowej w poskromieniu własnych przyjemności i w ograniczeniu dogadzania sobie. Jeśli nie są one zamknięte na to, co powiedziałem, to niech dostrzegą, jak wielką szkodę duchową mogą ponieść.

Na zakończenie dodam, że ten Paweł głosił im Chrystusa Ukrzyżowanego w każdym aspekcie: Ukrzyżowanego nie tylko w swoim ciele, ale również w nich. Błagaj je, by dogłębnie przemyślały to jedno słowo. Gdyby jednak nie do końca pojęły to, o czym mówię, to poproś moją nauczycielkę Paolę[iii], aby im to wyjaśniła, gdyż – jestem pewien, że ten język tak zapalony i ostry – da im to, co chciałbym im powiedzieć.

To wszystko, droga Matko.

[Guastalla], 10 czerwca, 1539r.

Twój Ojciec i Syn, Antoni Maria, kapłan.

Listen Now:


List 6 - Postęp duchowy i Christiańska Posługa

21Sep

Listen Now:


List 3 - Ufność Wobec Boga w Obliczu Niepowodzeń

21Sep

Listen Now:


List 5 - Duchowa Odnowa i Postęp

21Sep

Listen Now:


List 3 - O Nieustannej Modlitwie

21Sep

Listen Now:


List 12 - O Duchowych Wątpliwościach

21Sep

Do Szanownego Pana Franciszka Cappellego w Weronie.


Najserdeczniejszy Ojcze w Chrystusie, przyjmij pozdrowienia.

Wielokrotnie chciałem przesłać Ci moje pozdrowienia, ale moje słabe zdrowie nie pozwoliło mi tego uczynić.

Musisz wiedzieć, najsłodszy Ojcze, że wielokrotnie rozważałem Twe pełne troski słowa. Doszedłem do wniosku, że są one mi tak przydatne, że zdecydowałem się wyjść z letargicznego stanu mego ducha. Rzeczywiście, przekonałem się co do jednej rzeczy, że pod pozorem posiadania fałszywej pokory i pozorem braku jakichkolwiek duchowych łask, osłabłem i prawie złamałem moje zobowiązanie pomagania innym. Ponadto, moje skrupuły pogorszyły sytuację poprzez sugestię, że cokolwiek zamierzałem powiedzieć lub uczynić, wypływało z próżności oślepiającej mój umysł, warunkując w ten sposób moje zachowanie i moją mowę. Sugestie te wydawały mi się realne, ponieważ zajęty byłem głównie pomaganiem innym i nie dokonywałem żadnego osobistego postępu.

W ten sposób pogrzebałem mój talent pomagania bliźniemu. Stopniowo zatraciłem początkowy zapał zdobywania ludzi dla Chrystusa. W rezultacie straciłem także wyraźną wizję stanu duchowego mojej własnej duszy. Dawniej, gdy dokonywałem wglądu w duchowość innych – prowadziło mnie to do odnowienia mojego ducha, a gdy próbowałem wzmocnić innych na ich duchowej drodze, sam czułem się umocniony. Teraz przeciwnie – lęk o życie duchowe innych ludzi uderzył we mnie takimi wątpliwościami co do mojego własnego życia duchowego, że poczułem się sparaliżowany.

Tak więc, bojąc się mojego własnego cienia, trwam w letniości, ponieważ – jak to już powiedziałem – straciłem moją duchową nieskazitelną światłość. Cierpiałbym mniejsze zło – gdybym zabiegając o innych – był częściowo pokryty kurzem, ale zachował ową nieskazitelną światłość. Natomiast zostawiając innych, doświadczyłem większego zła – i tak straciłem tę światłość. Była to światłość, która ożywiała moją duchową światłość i która mogłaby w końcu usunąć ten kurz.

Zobacz, drogi Ojcze, co potężny lęk czyni z wrażliwym temperamentem. Z jednej strony i nie lękać się go, i nie pozwolić niepokoić się, i denerwować się czasami przez innych – to zawsze przyczynia się do naszej nadwrażliwości. Z drugiej zaś, bojąc się własnego cienia przy próbie uniknięcia upadku – upadamy jeszcze bardziej.

Ponadto, jeśli chcemy stać się całkowicie mocni wewnętrznie, to musimy walczyć i pozwolić kontrolować się po dłuższej walce – my nie możemy zostawić wielkich bojów, by podążać za mniejszymi. Tak więc, Ty też, słodki Ojcze, staraj się, żebyś nie popełnił tego samego błędu, jaki ja popełniłem, gdyż jest godne ubolewania stracić wewnętrzną światłość, która zawsze dawała nam życie.

Jestem pewien, że rozważywszy moje smutne doświadczenie, nie popełnisz tego samego błędu. Jeśli chodzi o mnie, to przez Twoje ojcowskie słowa, postanowiłem poświęcić się zadbaniu o duchowe dobro mojego bliźniego. Czyniąc to, mam nadzieję wzrastać w Jezusowej miłości, a dobry Pan Ukrzyżowany przywróci mi zapał i swoją duchową światłość, która utrzymywała mnie przy życiu[i]. W końcu, będę żyła w pewności, a nie w śmiertelnych wątpliwościach, które czyniły mnie podejrzliwąm w stosunku do każdego natchnienia, jakie otrzymywałam. Jestem przekonana, że z pomocą Chrystusa i Twoich modlitw ponownie będę mógł rozpoznać, co jest prawdą a co fałszem, co pewnością a co wątpliwością.

Widzisz więc teraz, mój drogi Ojcze, jaką wielką korzyść będę czerpać z Twoich słów. Obym mógła częściej rozmawiać z Tobą. Teraz jednak, do momentu aż będę miał sposobność zobaczyć Cię ponownie, bądź tak dobry i napisz do mnie czasem, albowiem, gdy czytam Twoje listy, wydaje mi się, jakbym rozmawiała z Tobą, a duch mój był nimi ukojony do tego stopnia, że jest zdolny odczuwać pokój nawet na otwartym morzu.

To tyle na teraz.  Moje szczere życzenia i ukłony dla Madonny Anny[ii], Cecylii[iii] i Ojca[iv], który przy innej okazji napisze do Ciebie. Ojciec poleca się Twoim modlitwom, a także modlitwom Pana Agostino[v], Pana Gerardo[vi] i wszystkim innym.

A[nielanka] P[aola] A[ntonia Negri]

 

Listen Now:


- Older Posts »